To wszystko co mam. Wiara w dobro, miłość, przyjaźń,
Nieśmiertelność. Tego wszystkiego pragnę. Tylko to mnie uszczęśliwi. To sprawi,
że uśmiech nigdy nie zejdzie z mej twarzy. Tylko wiara mnie tu trzyma.
Marzenia. Wszystko to, czego nie mogę mieć sprawia, że pożądam tego jeszcze
bardziej. Muzyka płynie z głośników. Melancholijna, powolna, zrównoważona. Ona
sprawia, że wierzę. Głos to tajemnica. To rozkosz. Pieszczenie tonem,
wysokością. Słowami. Wieczność. Boję się jej, marzę o niej, pragnę jej i
potrzebuję. Ta potrzeba boli, w końcu oszaleję. Czy tylko mnie na tym dziwnym
świecie ogarnia takie uczucie? Proszę, błagam, padam na kolana. Zginę, bez
pomocnej dłoni, obrócę się w proch. Bez miłości usycham, tracę poczucie
bezpieczeństwa. Marzę o niej. Szalonej, namiętnej, wiecznej. Marzę i śnię o
niej w dzień i w noc.
Zamykam oczy. I widzę to wszystko. Co we mnie lśni. Marzenia, nadzieję, wiarę.
Gdy uchylam powieki, to wszystko znika. Zapada się w ziemię. Potrzebuję
pocałunków w czoło, w usta. To jest to czego chce. Chłodne powietrze dostaje
się poprzez otwarte okno, do mojego serca. Muzyka gra, a moja dusza pragnie
żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz